Ana śpiąc oddychała bardzo głęboko i
szybko. Miała przed oczami obraz. Biegła ciemną ulicą, ktoś ją popchnął,
poczuła ogromny ciężar przytłaczający ją. Nagle to ustało i usłyszała znajomy
głos „ Uciekaj”. Zerwała się na nogi uciekła. Schowała się za ścianą. Mężczyźni
walczyli. Jeden z nich został ranny, drugi uciekł. Ana podbiegła do niego i
zobaczyła znajomą twarz.
- Damian! – wykrzyknęła budząc się. Siedziała na łóżku, a obok niej siedział Damian. Przytulał ją.
- To znowu ten koszmar. Nie martw się już wszystko dobrze. Jesteś bezpieczna.
Ana zakryła twarz dłońmi. Była pewna, że ten sen to wspomnienie które zapomniała. Musiała przygotować się na rozmowę z Damianem. Chciała być pewna, że nie poznali się wcześniej i że to tylko jej wyobraźnia płata jej figle.
- Dziękuje że zostałeś ze mną. To dla mnie ważne.
Ana podziękowała mu całując go w policzek. Mężczyzna wyszedł z jej pokoju. Czuł że Ana zaczyna coś do niego czuć. Ona również to czuła. Gdyby było inaczej, Damian nie zostałby z nią tej nocy. Wszystko to było dla niej koszmarem. Pragnęła rozwiązać tę zagadkę. Wzięła kąpiel, ubrała się, uczesała i poszła na spacer. Pragnęła zaczerpnąć świeżego powietrza. Chodziła długo znajomymi ścieżkami. Próbowała sobie przypomnieć choćby drobne fragmenty wydarzeń i uporządkować myśli. Siedziała nad strumieniem. Zaczęło się już ściemniać. Nie chciała jednak, jeszcze wracać do domu. Ktoś objął ją od tyłu w pasie. Usłyszała znajomy głos, który przyprawiał ją o szybsze bicie serca.
- Gdzie podziewałaś się cały dzień? Szukałem Cię.
- Wystraszyłeś mnie.- powiedziała do Damiana. – Chciałam
pobyć sama i zastanowić się co dalej robić.
Wziął ją za
rękę i powiedział:- Chodź wracajmy do domu. Ciocia przygotowała pyszną kolację.
Ana zawahała się. Uznała, że jest to odpowiedni moment na rozmowę z Damianem.
- Zaczekaj. Chcę z tobą porozmawiać.
Chłopak zmartwił się na dźwięk jej poważnego tonu.
- Coś się stało? – zapytał
- Wtedy gdy wykrzyknęłam twoje imię dziś rano, śniło mi się, coś co wydaje mi się, a raczej jestem prawie pewna, że wydarzyło się naprawdę. Mam nadzieję, że z twoją pomocą uda mi się to rozwiązać.
Damian miał nadzieję, że Ana nie zapyta go o pamiętną noc w Guadalajarze.
- Mam nadzieję, że będziesz ze mną szczery. Czy spotkaliśmy się już kiedyś? Ten sen był tak realistyczny. Czy uratowałeś mnie nie tylko na plaży ale wtedy na ulicy? W tym śnie uratowałeś mnie przez co sam mogłeś zginąć. Wyraźnie widziałam twoją twarz.
Damian zwiesił głowę. Tego pytania obawiał się najbardziej. Wiedział, że musi powiedzieć jej prawdę. Ana dotknęła jego policzka. Mężczyzna objął jej twarz rękami i delikatnie pocałował jej usta. Ana zapomniała co dzieje się wokół niej i czego chciała się dowiedzieć. Pragnęła by pocałunek trwał wiecznie. Z błogiego stanu wyrwał ją głos Damiana.
- Tak. Poznaliśmy się przed tym jak tu trafiłaś.
Ana na te słowa zdębiała. Nie wiedziała co powiedzieć. Nie mogła wydobyć z siebie słowa.
- Jak?- zdołała zapytać.
Damian opowiedział, jej całą historie. Ana była wstrząśnięta.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej. To może być jakiś trop, który pomoże nam rozwiązać tą zagadkę.
Nie mówiła do niego z wyrzutem. Rozumiała, że mogło by to na nią źle wpłynąć zaraz po wypadku. Z jednej strony czuła ogromną radość myśląc, że może jej to pomóc jednak bała się, co czeka ją gdy sprawę doprowadzi do końca.
- Nie mówiłem Ci o tym, bo nie chciałem Cię stracić. Od tamtego dnia, codziennie wyobrażałem sobie jakby to było ponownie Cię spotkać. Zakochałem się w Tobie. A gdy znalazłem Cię na plaży uznałem, że to dar od Boga, druga szansa którą muszę wykorzystać.
Ana słuchała w osłupieniu wyznania Damiana. Przypomniała sobie sytuacje gdy rozmawiała z przyjaciółką o tajemniczym bohaterze.
- Też Cię kochałam. – powiedziała Ana.
Na te słowa Damian podniósł głowę. Nie mógł uwierzyć w słowa które przed chwilą usłyszał. Popatrzył na nią. Zobaczył na jej twarzy uśmiech.
- Rozmawiałam o tym z pewną dziewczyną. Nie pamiętam kim jest dla mnie. To było przed jakimś ważnym wydarzeniem. Opowiedziałam jej o twoim ratunku i wyznałam jej że się w tobie zakochałam. I na to wygląda, że zakochałam się w tobie po raz drugi. Może uda mi się przypomnieć coś więcej. Nie wiem ile to będzie trwało, ale w końcu na pewno się dowiem.
- A co się stanie, gdy już będziesz znała odpowiedzi na swoje pytania?
Ana popatrzyła na Damiana. Pokiwała bezradnie głową.
- Nie wiem.
Siedzieli, wtuleni w siebie. W duszy Damiana zrodziło się jeszcze więcej wątpliwości. Całą ubiegłą noc zastanawiał się czy Ana to zaginiona córka tajemniczego mężczyzny z Miami o którym mówił mu Montoya.
* * *
Dwa tygodnie później jego obawy
potwierdziły się. Gdy Ana z Eleną pojechały do centrum Veracruz, przyjechał do
niego Alberto.
- Ana de Blanco córka Henry’iego McGonagall. Tak naprawdę
nazywa się Ana. Zaginęła ponad miesiąc temu. Mężczyzną który zginął w
katastrofie był Domingo Nosterdino. Jednak nadal nie wiemy w jaki sposób
znalazła się tutaj. Ich celem podróży był Meksyk. Z dokumentów wynika że ich
ostatnim przystankiem miało być lotnisko przy szpitalu psychiatrycznym. Damian nie mógł uwierzyć w wyniki śledztwa. Dlaczego szpital psychiatryczny i kim dla Any był tajemniczy Nosterdino?
- Musimy powiadomić rodzinę Any i ją samą.
- Daj mi tydzień wtedy jej powiem. Muszę ją na to przygotować.
- Musisz jej jak najszybciej powiedzieć. Trzeba zawiadomić jej rodzinę. Wiesz że powinniśmy ich już teraz poinformować.
- Daj mi tydzień zadzwonię do ciebie kiedy możesz im powiedzieć.
Alberto uważał, że nie można ukrywać przed Aną prawdy. Postanowił uszanować wolę Damiana. Wiedział, żę gdyby Ana dowiedziała się, że chłopak wiedział o jej rodzinie i nie chciał jej powiedzieć uznałaby to za kłamstwo i z pewnością znienawidziłaby Damiana. Pragnął zdobyć Anę i chciał zemścić się na przyjacielu za dawne grzechy. To dla Damiana opuściła go jego narzeczona Clear Garibai. To przez niego nie doszło do ich ślubu. A miało być tak pięknie.
Piszcie co podoba się wam a co nie? Mam nadzieję, że możecie się cieszyć piękną pogodą tak jak ja. Słoneczko świeci, gorąco. Nic tylko wylegiwać się na słońcu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz