Ana odwróciła się w stronę swojej siostry. U jej boku stał
największy koszmar Any.
- Domingo. – wyszeptała.- Kochanie, tak długo cię szukałem. Dlaczego uciekłaś?
Mówiąc te słowa, mężczyzna zaczął podchodzić do Any. Na twarzach zebranych można było dostrzec wielkie poruszenie. Henry zobaczył strach na twarzy córki.
- Tato mogę z tobą porozmawiać. Teraz. - Wyszeptała do niego cicho
Henry tylko kiwnął głową twierdząco. Ana pobieżnie opowiedziała ojcu o ucieczce.
- Tato proszę cię każ mu sobie pójść. Wszystko ci opowiem później. Tylko błagam powiedz żeby sobie poszedł.
Henry postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
- Nie jest pan tu miłym gościem, więc proszę dobrowolnie opuścić mój dom.
- Kochanie, kto to jest? – odezwała się Elizabeth.
Henry nie odpowiedział żonie. Wpatrywał się w eleganckiego i przystojnego mężczyznę. Wyczuwał strach Any. Dziewczyna była zrozpaczona. Miała nadzieję, że
wreszcie uda jej się uciec od tego mężczyzny. Jednak na próżno.
- Czy mógłbym z tobą porozmawiać? – Domingo skierował to pytanie do Any.
Dziewczyna nieśmiało pokiwała głową przecząco. Do rozmowy wtrąciła się Rebecca.
- Powinnaś porozmawiać ze swoim narzeczonym.
Ana zawładną strach na widok mężczyzny stojącego naprzeciwko niej. Widząc jego nienawistny wzrok postanowiła z nim porozmawiać. Wyszli na dwór. Mężczyzna szarpnął Anę za przedramię.
- I co ty sobie myślałaś? Że tak łatwo się mnie pozbędziesz. Nie ze mną te numery kotku.
Ana zaczęła się szarpać. Mężczyzna wymierzył jej policzek. Nie zwracał uwagi na licznych pracowników krzątających się po ogrodzie. Wszyscy widzieli zaistniała sytuacje, jednak nikt nie odważył się stanąć w obronie córki swego pana.
- Pożałujesz tego. – krzyknęła Ana trzymając się za krwawiącą wargę.
Mężczyzna wybuchnął śmiechem.
- A co mi zrobisz? Ty, taka kruszyna. Lepiej uważaj co mówisz, bo może się to źle dla ciebie skończyć. Jesteś tylko kobietą.
Mówiąc te słowa zostawił Anę na dworze. W sekundzie zaczął padać deszcz. Dziewczyna musiała ochłonąć. Czuła się podle, że tak potraktowała tego mężczyznę, jednak nie miała żadnych wątpliwości. Ostatnie wydarzenia tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że dobrze zrobiła zostawiając Dominga przed ślubem. Dlatego też chciała zacząć wszystko od nowa. Po paru minutach wróciła do środka Gdy Henry zobaczył twarz córki chciał, gonić mężczyznę który jej to zrobił, jednak Ana powstrzymała go od tego. Nie chciała, by ojciec miał przez nią problemy. Sophia długo namawiała wnuczkę, by została z rodziną, jednak Ana nie chciała im sprawiać problemów. Zdziwiło ją, że od czasu wyjścia Domingo w salonie nie zjawił się nikt z rodziny Henriego. Było to tym bardziej dziwne, że zawsze wieczory spędzali w swoim gronie na rozmowie i odpoczynku, przy muzyce Beethovena. Pozostała u nich jeszcze parę godzin podczas gdy przyjaciele wrócili do siebie. Ana poszła z ojcem do gabinetu i ze szczegółami opowiedziała mu o intrydze babki. Cieszyła się, że powiedziała mu o wszystkim. Gdyby tego nie zrobiła, zawiodłaby go. Po długich rozmowach o tajemniczym przybyszu Ana pożegnała się z ojcem i babką. Mężczyzna zaproponował, że ją odwiezie, jednak dziewczyna chciała odetchnąć, przespacerować się i nacieszyć się ostatnimi dniami w Miami.
* * *
Było już
ciemno. Ana nie chciała jeszcze wracać do domu przyjaciół. Postanowiła
pospacerować po rynku. Zrezygnowała z tego planu, gdyż wyczuwała kogoś
obecność. Wzdłuż pleców przebiegł ją dreszcz. Wiedziała, ze jest nie daleko
domu. Co chwila oglądała się za siebie. Jednak nikogo nie widziała. W pewnym
momencie zauważyła biegnącą w jej stronę sylwetkę mężczyzny. Zaczęły wracać wspomnienia sprzed lat. Instynkt podpowiedział
jej, żeby uciekała. Tak też zrobiła. Nie
zdążyła. Mężczyzna popchnął ją i Ana runęła na ulicę, Mężczyzna w kapturze i
chustce na twarzy przykrył jej usta szmatką. Chwilę się szamotała. Poczuła
błogie uczucie spokoju i odpłynęła.
**************************************
Trochę krótko. Jak myślicie co wydarzy się dalej? Kim był mężczyzna, który porwał Anę? Do usłyszenia jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz