poniedziałek, 17 czerwca 2013

Rozdział siódmy


Ana obudziła się na świeżym powietrzu. Jej ręce były zawiązane z tyłu. Wokoło siebie zobaczyła szczątki metalu. Nieopodal zobaczyła piasek i morze. Nie pamiętała co się stało. Nie mogła sobie nic przypomnieć. Bardzo bolała ją głowa. Próbowała rozwiązać węzeł na rękach jednak nie dała rady była bardzo osłabiona i spragniona. Wstała i zaczęła wędrówkę. Nie wiedziała dokąd idzie. Miała nadzieję, odnajdzie osobę która jej pomoże. Po wyczerpującym marszu Ana zemdlała.

 

                              *                      *                      *

           

Dziewczyna obudziła się w przepięknym kremowym pokoju z długimi kremowymi zasłonami, drewnianymi oknami i własnoręcznie robionymi meblami. Jeszcze nigdy nie była tak wyspana. Rozglądała się bezradnie po nieznanym pomieszczeniu. Czuła ogromny rozpierający ból głowy. Wyczuła, że głowę ma przewiązaną bandażami. Nagle do pokoju weszła kobieta w średnim wieku z włosami spiętymi z tyłu głowy w koka. Jej włosy przybierały kasztanowy kolor. Gdzieniegdzie zobaczyła siwe refleksy. Od kobiety emanowało miłe ciepło, troska i radość.
- Jak się czujesz dziecino?
- Gdzie ja jestem? – zapytała zdezorientowana i wystraszona Ana
- Jestem Elena Martinez. Jesteś w Veracruz w posiadłości mojej i mojego siostrzeńca Damiana. Znalazł cię na plaży. A ty jesteś …?
           Dziewczyna próbowała sobie przypomnieć jak się nazywa. Pamiętała tylko imię.
- Ana. Nazwiska nie pamiętam. Nie mogę sobie przypomnieć.
- Co się właściwie wydarzyło? – usłyszała pytanie kobiety.
          Jednak nie potrafiła jej udzielić na nie odpowiedzi. Nic nie pamiętała. Czuła się, jakby ktoś wymazał jej wszystkie wspomnienia. Ana zwiesiła bezradnie głowę. Elena pogłaskała ją po głowię. Usłyszały pukanie do drzwi.
- Proszę. – powiedziała Elena.
           W drzwiach ukazał się przystojny brunet z zielonymi oczami. Jego sylwetka przypominała budową Heraklesa. Na widok jego umięśnionego i opalonego ciała, krew w żyłach Any zawrzała. Dziewczyna miała wrażenie, ze skądś zna te oczy. Na opiętym podkoszulku Ana widziała drganie wszystkich mięsni jego ciała. Z każdym jego ruchem podziw dziewczyny rósł. Pragnęła przytulić się do niego i wreszcie czuć się bezpieczną. Jego głęboki, świdrujący głos ocucił ją z zamyślenia.
- Mogę wejść?
           Elena kiwnęła głową potakująco i zwróciła się do dziewczyny.
- To mój siostrzeniec Damian.
           Ich spojrzenia spotkały się. Anę oblała fala gorąca. Nigdy tak się nie czuła. Tego była pewna. Chłopak uśmiechnął się. Ana zastanawiała się w jakim wieku może być Damian. Chłopak wszedł do środka. Elena przerwała niezręczną chwilę ciszy.
- Musimy ustalić co wydarzyło się przed tym jak Damian odnalazł cię na plaży. Kochany zadzwoń do Alberta może on ma jakieś informacje o zaginionych i koniecznie skontaktuj się z doktorem Lantaną.
          Damian skinął głową i wyszedł. Nie odezwał się słowem do Any. Dziewczyna czuła się rozczarowana. Poprosiła Elenę o kąpiel, czuła się wycieńczona. Kobieta spełniła jej prośbę. Zaprowadziła Anę do łazienki. Podała jej ręczniki i czystą czerwoną sukienkę. Nalała całą wannę ciepłej wody.
- Gdybyś czegoś potrzebowała zwróć się do mnie albo do Damiana. W szafce pod lustrem znajdziesz suszarkę. – powiedziała wychodząc.
            Po kąpieli Ana czuła się bardzo zrelaksowana i wypoczęta. Tego potrzebowała. Próbowała sobie coś przypomnieć. Jednak na próżno. Wyszła z wanny, wysuszyła włosy ubrała sukienkę. Pasowała na nią idealnie. „ Z pewnością należy do narzeczonej albo zony Damiana.” Pomyślała. 

 


                                                     *                      *                      *

 

W kuchni toczyła się rozmowa między Eleną a Damianem.
- Ciociu mówię ci to ta dziewczyna. Jestem tego pewnie. To ją znalazłem tamtej nocy gdy byłem w Guadalajarze w interesach.
- Kochany to nie możliwe. To duże miasto. Z pewnością to ktoś inny. Teraz tylko musimy ustalić kto.
- Ciociu jestem pewnie. Nigdy nie zapomnę jej oczu. Gdyby tylko coś pamiętała.
            Gdy tylko Damian zobaczył ją na plaży pomyślał, że to przeznaczenie. Że to Bóg zesłał mu tą dziewczynę by uleczyła go z miłości do Clear podłej kobiety która rzuciła go przed ołtarzem w dzień ich ślubu. Przypomniała mu się cała tamta noc. Gdy ją zobaczył taką bezbronną nie mógł inaczej zareagować. W końcu jest policjantem. To jego zadanie. Słać bezpieczeństwo mieszkańcom. Nie był tego dnia na służbie, jednak nie mógł pozwolić by stała się jej krzywda.  Przynajmniej tyle mógł dla niej zrobić. Krzyknął do niej żeby uciekała. Pamiętał walkę, cios nożem i nachylającą się nad nim twarz dziewczyny. Później obudził się w szpitalu. Pytał o nią jednak nikt nie wiedział kim jest. Szukał jej. Pragnął ją odnaleźć jednak nie udało mu się to. Nigdy o niej nie zapomniał. A teraz Bóg daje mu drugą szanse, by wszystko naprawił. Postanowił, pomimo swojej niechęci do kobiet zbliżyć się do niej i sprawić, by Ana pokochała go tak jak on kocha ją od dwóch lat.
- Ciociu boję się, że gdy w końcu dowie się kim jest zostawi mnie.
- Kochany, jeśli ta sprawa się wyjaśni i Ana będzie chciała odejść, będziesz musiał jej na to pozwolić. Być może kogoś ma. Rodzina na pewno jej szuka. Nie wiemy czy nie ma męża, dzieci. Nie można nikogo zmuszać do miłości.
            Damian zwiesił głowę. Żył nadzieją, że rozkocha ją w sobie do czasu gdy dowiedzą się kim ona jest i że Ana nie opuści go. Czuł że są sobie przeznaczeni.

 
****************************************
I nadeszła nareszcie chwila spotkania Any i Damiana. Jak myślicie co wydarzy się dalej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz