Ana zeszła z piętra w poszukiwaniu
Eleny. Czuła się otępiała, jednak miała wrażenie, że w tym domu może czuć się
bezpiecznie. Odnalazła kobietę w kuchni.
- Dlaczego wstałaś? Powinnaś leżeć i nie przemęczać się.
Zaraz powinien przyjść lekarz.Ana uśmiechnęła się na te słowa.
- Jestem cała obolała, dlatego wole chodzić. Mogłabym Pani w czymś pomóc? – zapytała
- Nie mów do mnie kochanie per Pani. Wolę, gdy mówi się do mnie po imieniu. Czuję się wtedy młodsza.
- Dobrze Eleno. Mam nadzieję, że ta sprawa szybko się wyjaśni i nie będę Wam przeszkadzać.
- Wiesz ja chciałabym cię bliżej poznać. Jesteś bardzo pogodną osobą i chyba wiele wycierpiałaś. Widzę to po twoich oczach.
- Ciociu przyszedł doktor Lantana.
Elena pobiegła do drzwi i zostawiła Anę samą z Damianem.
- Chodźmy do salonu. – powiedział do niej chłopak.
Ana wstała z krzesła jednak zakręciło jej się w głowie. Chłopak podbiegł do niej i podtrzymał ją. Zaprowadził ją do salonu gdzie czekał na nią lekarz. Później opuścił salon. Ana chciała by Damian był przy niej. Lekarz był to starszy, postawny mężczyzna z siwymi włosami. Bardzo uśmiechnięty. Mężczyzna zaczął badać pacjentkę. Chwilę później zjawił się policjant. Anę przeraziła rozmowa z mundurowym. Doktor zalecił jej kilkudniowy odpoczynek i leżenie w łóżku.
- Moim zdaniem to tylko chwilowa amnezja. Wyparłaś złe wspomnienia z umysłu, a to że nie pamiętasz rodziny może być chwilowym skutkiem urazu czaszki. Musiałbym przeprowadzić bardziej szczegółowe badania, żeby dowiedzieć się więcej.
Lekarz pożegnał się, a jego miejsce zajął policjant. Mężczyzna przyglądał się Anie uważnie. Miał wrażenie, że gdzieś już ją widział. Usiadł naprzeciwko dziewczyny.
- Jestem Alberto Montoya. Jestem miejscowym policjantem i mam do Ciebie kilka pytań.
Dziewczyna z nerwów szarpała sukienkę. Nie mogła zapanować nad emocjami. Do salonu przyszedł Damian.
- Witaj Alberto. – przywitał się z policjantem
Ana miała wrażenie, że mężczyźni nie lubią się. Damian usiadł koło niej i wziął w swoje ręce jej dłonie. Bał się jak dziewczyna zareaguje na jego gest, ale Ana była mu wdzięczna. Popatrzyła na niego i uśmiechnęła się. Policjant zadawał jej pytania, na które Ana nie znała odpowiedzi. Chciała, jednak nie umiała sobie czegokolwiek przypomnieć.
- Spróbujemy się czegoś dowiedzieć, ale nie gwarantuję, że wpadniemy na jakiś trop. – powiedział na zakończenie policjant - Gdybyś sobie cos przypomniała, proszę się z nami kontaktować.
Ana kiwnęła głową na znak zrozumienia.
- Jeśli czegoś się dowiecie proszę mnie o tym poinformować jako pierwszego. Wolę, żebym to ja przekazywał informacje Anie tak będzie dla mniej najlepiej.
Montoya tylko kiwnął głową. Drażniło go, ze Damian wtrąca się w tą sprawę. Alberto zainteresował się Aną. Dziewczyna przypadła mu do gustu. Dlatego też nie chciał, by Damian przeszkodził mu w zalotach.
Mijały dni, a Anie nie wracały
wspomnienia. Martwiła się tym. Chciała wiedzieć kim jest i skąd pochodzi,
jednak cieszyła się ze spędza czas z Damianem i Eleną. Zaczynała coś czuć do
swojego wybawiciela. Młodzi omijali temat jej odnalezienia. Chłopak zabierał ją
do winnicy, nad rzekę. Dużo ze sobą rozmawiali. Pewnego wieczoru Ana huśtając
się na huśtawce zapytała Damiana jak to się stało, że ten ją odnalazł.
- Szedłem plaża i zobaczyłem Cię leżącą na piasku. Miałaś
ręce skrępowane liną za plecami. Oddychałaś ale byłaś nieprzytomna. Zaniosłem
Cię do domu, a potem obudziłaś się już w sypialni.
Ana oparła
głowę na ramieniu Damiana i wyszeptała:
- Nawet nie wiesz jak się cieszę że to Ty mnie znalazłeś.
Zawdzięczam Ci życie. Wiesz, gdy zobaczyłam Cię po raz pierwszy miałam
wrażenie, że już się kiedyś spotkaliśmy. Nie mam pojęcia dlaczego ale tak
czuję.
Damian nie odpowiedział na te
słowa. Czuł, że okłamuje Anę. Nie chciał tego, jednak uważał, ze to nie
odpowiedni czas, by wyznać jej, że już kiedyś się spotkali. Ana zasnęła na jego
ramieniu. Damian wyniósł ją na górę. Gdy wszedł do kuchni zaskoczyła go Elena.
- Dlaczego jej nie powiedziałeś, że się widzieliście zanim
ją znalazłeś ?
Damian
popatrzył w twarz ciotce widział w nich złość.
- To nie jest odpowiedni czas.
- A kiedy będzie?
Wtedy do
ich drzwi ktoś zapukał. Elena otworzyła drzwi i wpuściła gościa do środka. Był
to policjant Montoya.
- Chciałbym porozmawiać z Aną.
- Jeśli chcesz jej coś powiedzieć, najpierw skonsultuj to ze
mną dobrze. – powiedział Damian wychodząc do gościa
Montoya
zrobił krzywą minę. Nie czuł się dobrze z tym, że każdy krok musi konsultować
ze swoim kolegą po fachu i dawnym przyjacielem. Jego rozważania przerwał głos
Damiana
- Chodźmy do mojego gabinetu tam spokojnie porozmawiamy.
Mężczyźni
odeszli. Elena nie mogła powstrzymać śmiechu widząc rywalizacje Damiana i
Alberta. Wróciła do swoich dalszych zajęć.
- O czym chciałeś mówić z Aną? – zapytał Damian
- Dzisiaj rano około 5 kilometrów od
miejsca gdzie znalazłeś Anę pewien mężczyzna odnalazł wrak samolotu i zwłoki
dwóch ludzi w stanie rozkładu. Chcemy ustalić czy oba te zdarzenia są ze sobą
połączone.
Damian na
te słowa oniemiał. Nie przypuszczał, by te sprawy były ze sobą powiązane.
Ogarnął go gniew.
- I uznałeś, że najlepsze dla Any będzie to, żeby bez
potwierdzenia tego faktu i bez konsultacji ze mną mówić jej o tym? Wisz o tym,
że policjant musi się opierać na dowodach a nie domysłach.
- Ana powinna się o tym dowiedzieć, może sobie coś przypomni
i naprowadzi nas na jakiś trop.
- Dowie się, ale ode mnie i we właściwym czasie. Musi trochę
ochłonąć Będziecie przeprowadzać badania DNA tych ludzi?
- Tak, sprawdziliśmy do kogo należał samolot. – mówił
Alberto. – Okazało się, że właścicielem był niejaki Domingo Nosterdino, syn
biznesmena z Guadalajary. Próbujemy się z nim skontaktować, jednak ojciec
wyznał, że od kilku dni nie ma kontaktu z synem. Musimy sprawdzić czy to on
zginął w katastrofie i ustalić kim jest druga ofiara. Problem w tym, że nie
mamy żadnego punktu zaczepienia.
Damian
uważnie słuchał raportu kolegi. Pracowali razem na komendzie jednak chłopak
został odsunięty od śledztwa, ponieważ to on odnalazł Anę. Pragnął jednak być o
wszystkim informowany. Wiedział, że nie jest to na rękę Albertowi, jednak
najważniejsze było dla niego dobro dziewczyny.
- Jeszcze jedno może cię zainteresować. Zaginęły dwie
siostry bliźniaczki w tym samym czasie. Są one dość podobne do Any i jedna z
nich ma to samo imię. Być może twoja zdobycz to moja poszukiwana
Mówiąc te
słowa szyderczo uśmiechnął się i wyszedł. Damian nie mógł uwierzyć w to co
przed chwilą usłyszał. Nie chciał, by to się sprawdziło. Gdy weszli do
korytarza usłyszeli krzyk z piętra. Damian pobiegł na górę. Krzyk wydobywał się
z pokoju Any. Damian zastał dziewczynę płaczącą i siedzącą na łóżku. Podbiegł do jej łóżka, usiadł na mim i
przytulił Anę.
- Już spokojnie jestem przy tobie, to tylko sen. – mówił,
głaszcząc ją po głowie.
Ana
popatrzyła na jego twarz. Przy nim czuła się bezpiecznie.
- Jak dobrze ze tu jesteś. Śniło mi się, że leciałam w
samolocie z czwórką ludzi i że ten samolot się rozbił. To było takie
przerażające.
Nie takich
słów spodziewał się Damian. Przypomniał sobie co mówił Alberto o katastrofie
samolotu. Cały czas tulił Anę do piersi. Nie chciał jej wypuścić z objęć. Ana
zasypiała wtulona w niego. Damian chciał wyjść zanim dziewczyna zaśnie jednak
usłyszał jak cicho mówi.
- Zostaniesz ze mną? Proszę Cię.
Damian
podszedł do niej, położył się obok na łóżku i przytulił ją. Pocałował ją w
czoło i powiedział:
- Oczywiście że
zostanę.
I w jego
ramionach Ana zasnęła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz