wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział ósmy


Ana zeszła z piętra w poszukiwaniu Eleny. Czuła się otępiała, jednak miała wrażenie, że w tym domu może czuć się bezpiecznie. Odnalazła kobietę w kuchni.
- Dlaczego wstałaś? Powinnaś leżeć i nie przemęczać się. Zaraz powinien przyjść lekarz.
           Ana uśmiechnęła się na te słowa.
- Jestem cała obolała, dlatego wole chodzić. Mogłabym Pani w czymś pomóc? – zapytała
- Nie mów do mnie kochanie per Pani. Wolę, gdy mówi się do mnie po imieniu. Czuję się wtedy młodsza.
- Dobrze Eleno. Mam nadzieję, że ta sprawa szybko się wyjaśni i nie będę Wam przeszkadzać.
- Wiesz ja chciałabym cię bliżej poznać. Jesteś bardzo pogodną osobą i chyba wiele wycierpiałaś. Widzę to po twoich oczach.
- Ciociu przyszedł doktor Lantana.
           Elena pobiegła do drzwi i zostawiła Anę samą z Damianem.
- Chodźmy do salonu. – powiedział do niej chłopak.
           Ana wstała z krzesła jednak zakręciło jej się w głowie. Chłopak podbiegł do niej i podtrzymał ją. Zaprowadził ją do salonu gdzie czekał na nią lekarz. Później opuścił salon. Ana chciała by Damian był przy niej. Lekarz był to starszy, postawny mężczyzna z siwymi włosami. Bardzo uśmiechnięty. Mężczyzna zaczął badać pacjentkę. Chwilę później zjawił się policjant. Anę przeraziła rozmowa z mundurowym. Doktor zalecił jej kilkudniowy odpoczynek i leżenie w łóżku.
- Moim zdaniem to tylko chwilowa amnezja. Wyparłaś złe wspomnienia z umysłu, a to że nie pamiętasz rodziny może być chwilowym skutkiem urazu czaszki. Musiałbym przeprowadzić bardziej szczegółowe badania, żeby dowiedzieć się więcej.
           Lekarz pożegnał się, a jego miejsce zajął policjant. Mężczyzna przyglądał się Anie uważnie. Miał wrażenie, że gdzieś już ją widział. Usiadł naprzeciwko dziewczyny.
-  Jestem Alberto Montoya. Jestem miejscowym policjantem i mam do Ciebie kilka pytań.
           Dziewczyna z nerwów szarpała sukienkę. Nie mogła zapanować nad emocjami. Do salonu przyszedł Damian.
- Witaj Alberto. – przywitał się z policjantem
          Ana miała wrażenie, że mężczyźni nie lubią się. Damian usiadł koło niej i wziął w swoje ręce jej dłonie. Bał się jak dziewczyna  zareaguje na jego gest, ale Ana była mu wdzięczna. Popatrzyła na niego i uśmiechnęła się. Policjant zadawał jej pytania, na które Ana nie znała odpowiedzi. Chciała, jednak nie umiała sobie czegokolwiek przypomnieć.
- Spróbujemy się czegoś dowiedzieć, ale nie gwarantuję, że wpadniemy na jakiś trop. – powiedział na zakończenie policjant  - Gdybyś sobie cos przypomniała, proszę się z nami kontaktować.
           Ana kiwnęła głową na znak zrozumienia.
-  Jeśli czegoś się dowiecie proszę mnie o tym poinformować jako pierwszego. Wolę, żebym to ja przekazywał informacje Anie tak będzie dla mniej najlepiej. 
           Montoya tylko kiwnął głową. Drażniło go, ze Damian wtrąca się w tą sprawę. Alberto zainteresował się Aną. Dziewczyna przypadła mu do gustu. Dlatego też nie chciał, by Damian przeszkodził mu w zalotach.

 

 
                                               *                             *                              *

 
Mijały dni, a Anie nie wracały wspomnienia. Martwiła się tym. Chciała wiedzieć kim jest i skąd pochodzi, jednak cieszyła się ze spędza czas z Damianem i Eleną. Zaczynała coś czuć do swojego wybawiciela. Młodzi omijali temat jej odnalezienia. Chłopak zabierał ją do winnicy, nad rzekę. Dużo ze sobą rozmawiali. Pewnego wieczoru Ana huśtając się na huśtawce zapytała Damiana jak to się stało, że ten ją odnalazł.
- Szedłem plaża i zobaczyłem Cię leżącą na piasku. Miałaś ręce skrępowane liną za plecami. Oddychałaś ale byłaś nieprzytomna. Zaniosłem Cię do domu, a potem obudziłaś się już w sypialni.
          Ana oparła głowę na ramieniu Damiana i wyszeptała:
- Nawet nie wiesz jak się cieszę że to Ty mnie znalazłeś. Zawdzięczam Ci życie. Wiesz, gdy zobaczyłam Cię po raz pierwszy miałam wrażenie, że już się kiedyś spotkaliśmy. Nie mam pojęcia dlaczego ale tak czuję.
          Damian nie odpowiedział na te słowa. Czuł, że okłamuje Anę. Nie chciał tego, jednak uważał, ze to nie odpowiedni czas, by wyznać jej, że już kiedyś się spotkali. Ana zasnęła na jego ramieniu. Damian wyniósł ją na górę. Gdy wszedł do kuchni zaskoczyła go Elena.
- Dlaczego jej nie powiedziałeś, że się widzieliście zanim ją znalazłeś ?
           Damian popatrzył w twarz ciotce widział w nich złość.
- To nie jest odpowiedni czas.
- A kiedy będzie?
         Wtedy do ich drzwi ktoś zapukał. Elena otworzyła drzwi i wpuściła gościa do środka. Był to policjant Montoya.
- Chciałbym porozmawiać z Aną.
- Jeśli chcesz jej coś powiedzieć, najpierw skonsultuj to ze mną dobrze. – powiedział Damian wychodząc do gościa
         Montoya zrobił krzywą minę. Nie czuł się dobrze z tym, że każdy krok musi konsultować ze swoim kolegą po fachu i dawnym przyjacielem. Jego rozważania przerwał głos Damiana
- Chodźmy do mojego gabinetu tam spokojnie porozmawiamy.
          Mężczyźni odeszli. Elena nie mogła powstrzymać śmiechu widząc rywalizacje Damiana i Alberta. Wróciła do swoich dalszych zajęć.
 
                                             *                               *                              *
 
- O czym chciałeś mówić z Aną? – zapytał Damian
- Dzisiaj rano około 5 kilometrów od miejsca gdzie znalazłeś Anę pewien mężczyzna odnalazł wrak samolotu i zwłoki dwóch ludzi w stanie rozkładu. Chcemy ustalić czy oba te zdarzenia są ze sobą połączone.
         Damian na te słowa oniemiał. Nie przypuszczał, by te sprawy były ze sobą powiązane. Ogarnął go gniew.
- I uznałeś, że najlepsze dla Any będzie to, żeby bez potwierdzenia tego faktu i bez konsultacji ze mną mówić jej o tym? Wisz o tym, że policjant musi się opierać na dowodach a nie domysłach.
- Ana powinna się o tym dowiedzieć, może sobie coś przypomni i naprowadzi nas na jakiś trop.
- Dowie się, ale ode mnie i we właściwym czasie. Musi trochę ochłonąć Będziecie przeprowadzać badania DNA tych ludzi?
- Tak, sprawdziliśmy do kogo należał samolot. – mówił Alberto. – Okazało się, że właścicielem był niejaki Domingo Nosterdino, syn biznesmena z Guadalajary. Próbujemy się z nim skontaktować, jednak ojciec wyznał, że od kilku dni nie ma kontaktu z synem. Musimy sprawdzić czy to on zginął w katastrofie i ustalić kim jest druga ofiara. Problem w tym, że nie mamy żadnego punktu zaczepienia.
           Damian uważnie słuchał raportu kolegi. Pracowali razem na komendzie jednak chłopak został odsunięty od śledztwa, ponieważ to on odnalazł Anę. Pragnął jednak być o wszystkim informowany. Wiedział, że nie jest to na rękę Albertowi, jednak najważniejsze było dla niego dobro dziewczyny.
- Jeszcze jedno może cię zainteresować. Zaginęły dwie siostry bliźniaczki w tym samym czasie. Są one dość podobne do Any i jedna z nich ma to samo imię. Być może twoja zdobycz to moja poszukiwana
            Mówiąc te słowa szyderczo uśmiechnął się i wyszedł. Damian nie mógł uwierzyć w to co przed chwilą usłyszał. Nie chciał, by to się sprawdziło. Gdy weszli do korytarza usłyszeli krzyk z piętra. Damian pobiegł na górę. Krzyk wydobywał się z pokoju Any. Damian zastał dziewczynę płaczącą i siedzącą na łóżku.  Podbiegł do jej łóżka, usiadł na mim i przytulił Anę.
- Już spokojnie jestem przy tobie, to tylko sen. – mówił, głaszcząc ją po głowie.
          Ana popatrzyła na jego twarz. Przy nim czuła się bezpiecznie.
- Jak dobrze ze tu jesteś. Śniło mi się, że leciałam w samolocie z czwórką ludzi i że ten samolot się rozbił. To było takie przerażające.
            Nie takich słów spodziewał się Damian. Przypomniał sobie co mówił Alberto o katastrofie samolotu. Cały czas tulił Anę do piersi. Nie chciał jej wypuścić z objęć. Ana zasypiała wtulona w niego. Damian chciał wyjść zanim dziewczyna zaśnie jednak usłyszał jak cicho mówi.
- Zostaniesz ze mną? Proszę Cię.
           Damian podszedł do niej, położył się obok na łóżku i przytulił ją. Pocałował ją w czoło i powiedział:
 - Oczywiście że zostanę.
          I w jego ramionach Ana zasnęła.
 
 
 
 *******************************************
 Kolejny rozdział gotowy. I jak się wam podoba?


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz